Posty

Wenecja (1/3): skondensowany czas

Obraz
Wenecja jest czasoprzestrzennym kondensatem. Gdyby była zwykłym miastem, rozlewającym się naciekami przedmieść, upływ czasu w niej byłby prostszy, liniowy. Zamknięta, ściśnięta przestrzeń wyspy kondensuje czas. Einstein udowodnił jedność czasoprzestrzeni, ich nierozerwalność i wzajemny wpływ. Stąd błądzenie labiryntami weneckich ulic, kanałów i  powroty w te same miejsca lub do przeszłości, bo czas jest tu zapętlony razem z przestrzenią.  M. Gretkowska Wenecja. Miasto któremu się powodzi (polecam) pocztówkowy widok na wystające drewniane pale i zaparkowane gondole Poniżej przestawiam kilka głównych powodów, dla których warto tam zabłądzić.  1. Możliwość obserwacji życia, które dzieje się na wodzie . I nie myślcie, że jeżeli byliście w Wenecji Północy/Wschodu/Podwieczorka/jakiejkolwiek innej podróbce, to wiecie, o co chodzi.  Sama obecność kanałów to nie wszystko.  Tu woda podpływa pod drzwi budynków. Obmywa stoliki restauracji. Kanał to ulica, wzdłuż której cz...

Pamiętajcie o parkach...

Obraz
 ...czyli pierwszy post z serii "Rzeczy, których nie doceniamy, a powinniśmy". Jako stereotypowi Polacy jesteśmy skłonni do narzekania. Obejrzałam ostatnio Barbie i wiem, że nie każdy jest stereotypowy, ale coś w tym jest, i to zapewne nie tylko u Polaków. Wiele rzeczy przyjmujemy za pewnik i nieodłączny, oczywisty element rzeczywistości, choć nie zawsze i nie wszędzie na świecie jest on tak oczywisty.  Jedną z rzeczy, która zaskoczyła i zachwyciła Agusa po przyjeździe do Polski była ogólna dostępność parków, zielonych skwerów, boisk, siłowni plenerowych i placów zabaw. Nieważne, gdzie mieszkasz, prawdopodobnie masz do najbliższego zielonego terenu nie więcej niż piętnaście minut spacerkiem, nawet w ścisłych centrach największych miast. Jeśli jesteś z mojego pokolenia, to jako dziecko miałeś przywilej uczestniczenia w lekcjach WF w szkole z Orlikiem albo innym boiskiem, które często po lekcjach również są dostępne. Gdy byłam w podstawówce, to całe dnie spędzało się na placach...

A Place for my Linkin Park

Obraz
Kilka dni temu minęło 12 lat od koncertu Linkin Park w Warszawie. Mojego pierwszego koncertu Linkin Park i pierwszego dużego koncertu w ogóle. Czerwcowy, gorący dzień, w połowie spędzony pod bramą stadionu, a w drugiej połowie - na jego płycie, pilnując miejsc w dość atrakcyjnej odległości od sceny. Ciężkie glany i wszyscy znajomi w takich samych, zaprojektowanych specjalnie na to wydarzenie, koszulkach. Fisz Emade Tworzywo, De La Soul, Garbage, i w końcu oni.

Kontynuacja refleksji o morzu

Obraz
[19 lipca 2019] jestem małym księciem, który jednego dnia oglądał zachód słońca czterdzieści trzy razy więcej ->  tutaj   [25 maja 2024] Jestem znowu na plaży. Prawie dwa lata nie widziałam Bałtyku. Nie wiem, kiedy to zleciało. Byłam  zajęta.  Piasek, masujący stopy, zimna woda, mały puchaty pies wąchający twój nos, małe muszelki pękające zanim wyciągniesz je  z wody. Kontenery po lewej, drzewa po prawej. Może przydałoby się kupić taki kontener i otworzyć w nim kawiarnię. Dlaczego nie? Wkraczamy w  wiek maksymalnego potencjału . W życiu wiele się zmieniło, ale to jedno zostało. Szum i widok morza przynosi maksymalne uspokojenie. Kropi deszcz, nic się nie dzieje, ale nie chcesz stamtąd odejść. Jak wielki magnes. Jest maj, woda nadal lodowata, poza tym, jak wiadomo, na Stogach jest o wiele zimniej niż w centrum Gdańska. Mimo to idziesz się kąpać, inaczej wyprawa niezaliczona. Wchodzisz do wody powoli, a twoim celem jest ta wysoka łacha kilkadziesiąt metrów...

Dlaczego drukuję zdjęcie garnka do ryżu

Obraz
Czasami widzę albo słyszę stwierdzenia typu "och, zazdroszczę tym, którzy jeszcze nie czytali tej książki/nie oglądali tego filmu, bo mają przed sobą przyjemność poznawania tego świata" I myślę sobie: czy te osoby mają tak perfekcyjną pamięć? W moim przypadku wystarczy, że poczekam rok-dwa albo kilka, a mogę czerpać niesamowitą przyjemność z poznawania tego świata na nowo.  Gdy rozmawiam z kimś o książce, którą ja czytałam w przeszłości, nie pamiętam żadnych szczegółów. Szczerze mówiąc, o ile to nie było coś wyjątkowo niesamowitego, mam trudności z przypomnieniem sobie imion głównych bohaterów.  Warto jednak zaznaczyć, że uwielbiam pamięć i wspomnienia, bo to one definiują naszą tożsamość. Może nawet mam na ich punkcie lekką obsesję, bo regularnie piszę dziennik, raz na kilka miesięcy drukuję setki zdjęć, które potem w wolnych chwilach gromadzę w albumach ze skrupulatnymi podpisami. Na tablicy styropianowej w kuchni mam arkusz monitorowania nastroju i ciekawych wydarzeń dnia....

Dlaczego warto czasami nie zobaczyć zorzy polarnej

Obraz
Bo im jesteś starszy, tym bardziej się boisz.  Ostatnio myślałam sobie o Nowej Zelandii. Kupiliśmy samochód i mam ochotę na niego chuchać i dmuchać i czuję lekki niepokój przed każdą przejażdżką, której trasa przebiega przez centrum Warszawy. I wtedy przypominam sobie, że jakieś trzy lata po zdaniu prawa jazdy, z czego przez rok nie jeździłam wcale, a pozostałe dwa trochę-czasami, nie tylko poleciałam na trzy tygodnie do Nowej Zelandii, ale też wypożyczyłam tam kampera. Z zerowym doświadczeniem jeśli chodzi o prowadzenie dużego samochodu, i to w ruchu lewostronnym. Dwadzieścia tysięcy kilometrów od domu. Czy wykupiłam jakieś dodatkowe ubezpieczenie? Oczywiście, że nie.